Przejdź do głównej zawartości

zabawa w ogrodnika

Stefan podzielił Was na dwie opcje. Przed drugim życiem i po. W sumie to dobrze -nie ma jednej słusznej drogi. A najlepsze  w tym wszystkim jest to, że w każdej chwili może wyglądać jak mi się tylko wymyśli. Mniej, bardziej poprzecierany, to jest w tym najfajniejsze.
Na szczęście zdążyłam przed Zielonymi Świątkami. Raczej firma, która wysyłała mi roślinki. Oczywiście nie obyło się bez zonka. Zaczęłam sadzić w piątek a skończyłam w sobotę. Zabrakło ziemi, więc raniutko w sobotę odbyła się wyprawa po ziemię, keramzyt i kamyki (też się pokończyło). Tak na marginesie, nie wiedziałam, że 20 kg kamieni to tak mało (mała torba)  i tak ciężko.
Są i stoją na balkonie. Bukszpany odmiany  Elegantissima i oczywiście lawenda biała, różowa (na wyraźne życzenie naszej Gwiazdy) i fioletowa. Bukszpan nie przycięty jeszcze. Czekam aż się zadomowi i wtedy sie zobaczy.
Sadzonki lawendy były tak małe a doniczki tak duże, że zepsuło mi to cały zamysł. Musiałam powsadzać po dwie by było jakoś widać. I cały projekt architektoniczy poszedł w ..... .
Zabrakło mi jednej doniczki z lawendą. Bywa.




Nie okrywam balkonu żadnymi patyczkami. Zabiorą światło w dużym pokoju. Balkon jest od wschodu, słońce jest do dwunastej a później cień i cień i cień. Balkon przechodzi, nie wiem po co (nikt nie wie) kawałkiem parapetu blaszanego na północ. Tam już nic się nie da. Na spróbowanie posadziłam turzycę palmową (z 6 zimę przetrwały tylko 2), czosnek ozdobny(coś w tym stylu) i miętę, która przydaje się do drinków.

Wogóle w tym roku to jeden wielki eksperyment z roślinami na balkonie. Zobaczymy co się uda.
Na tarasie to wiem na pewno - przetrwają najsilniejsi czyli iglaki. Taras jest nieruszony przeze mnie. Brak funduszy. W sumie to dobrze będę miała co robić w następnym sezonie.


W czasie słonecznych dni balkon jest moim miejscem pracy. Siadam sobie na podnóżku oparta o ścianę z laptopem na kolanach i pracuję. Po za tym wiem kiedy Starszy raczy doczłapać się ze szkoły i zupa mi się nie przypali, bo jestem blisko.
Wygląda to jakby człowiek oglądał świat zza krat :).
Zaproszę Was gdy tylko lawenda zacznie kwitnąć, dam powąchać.
W piątek oprócz sadzenia zrobiłam pierwsze w tym roku ogórki małosolne (drogie ogórki jak cholera). Gdy to piszę została połowa i już nie są małosolne tylko kiszone. Ale proszę się częstować.




A poza tym w dalszym ciągu eksperymentuję z transferami i malowaniem na materiale, nie napiszę że płótnie bo to przecież ściereczki kuchenne są.
Witam serdecznie nowe twarze. Gęba uśmiecha mi się od ucha do ucha gdy widzę, że tyle osób tu zagląda i rozmawia ze mną. Dziękuję.
Dziękuję za odwiedziny i komentarze. Pa. Pa.

Komentarze

  1. ale masz piekny taras ,taki jak z moich marzen ,wlasciwie chcialam wam to pokazac w nastepnym poscie
    jest sliczny,a ogorki malosolne mniam pozaralabym caly sloik za jednym razem:)
    buziol:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to jest balkon :) taras może innym razem cmok, :*

      Usuń
    2. ale masz fajnie ,a ja mam taki waski dlugi balkon,ale tam gdzie idziemy ogladac dzisiaj tez wlasnie jest duzy taras:)ale mieszkanie mniejsze nasze ma 60m,a tamto 50m,wiec zobaczymy jaki ma uklad moze je wezmiemy,a jak nie bedziemy szukac dalej:)))
      przyznam sie ,ze jestem zmeczona juz tym szukaniem,wszystko porownuje z tym mieszkaniem i te wciaz wydaje mi sie fajniejsze ja sie chyba wysusze na tej wsi..............

      ps .czekam na ten taras,teraz juz mnie rozciekawilas hiiii

      Usuń
  2. Zrobiłaś mi smaka ogórkami - trzeba w końcu zrobić :) Balkon wielki się wydaje :) U mnie bez słońca dzisiaj, zaraz chyba zacznie padać... Miłego dnia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas zimno, ale słonecznie co jest bardzo zdradzieckie. Się ubrałam i znowu musiałam się ubrać :) pozdrowionka

      Usuń
  3. Fajnie na tym Twoim balkonie:))) ja mam maly, ale cos tam mozna wstawic:)) Tez myslalam o lawendzie, na razie mam tuje, zlocieniec i bratki:)
    Ogoreczki wygladaja pysznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zlocieniec rumianki kiedys prezentowalam:) http://makeweddingeasier.blogspot.com/2012/05/wrrrr.html
      a bratki - musze wygrzebac fotki, ktore robilam na poczatku ich swietnosci-jakis miesiac temu, teraz juz zaczynaja przekwitac i sie rozrastac...:)))

      Usuń
  4. Jak czytam Twój opis ogrodniczych podbojów to jakbym siebie widziała haha tu mi braknie jednej rośliny do kompletu, tu ziemi, tu doniczki a na końcu kasy by było jak zamyślałam :D zostawiam na następny rok a tu przezimowało pół roślin połowa padła i w koło Wojtek )))
    ogórasem się poczęstuje :P
    miłego dna :)

    OdpowiedzUsuń
  5. aaaa zapomniałam Ci napisać że ja uwielbiam lawendę ... no to jak zapachnie to przyjdę powąchać :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Masz śliczne mebelki na balkonie, takie delikatne i ażurowe.
    Na balkonie hodowałam kiedyś w donicach iglaki, nawet srebrne świerki - świetnie się trzymały tylko na zimę donicę trochę ocieplic trzeba było. Potem wysadziliśmy je w ogrodzie, dziś po kilka metrów mają. Więc Twoje też szansę mają, tylko dużo podlewaj, lawendę troszkę mniej i będzie pięknie! Pozdrowionka! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za wizytę. Iglaczki zimowały już na tarasie i są w dobrej kondycji. Nie owijałam niczym tylko skupiłam przy ścianie gdzie jest kaloryfer, a na dno doniczki włożyłam styropian. Zobaczymy co dalej jak będą większe. :)

      Usuń
  7. Masz cudowną przestrzeń na tym balkonie, a przede wszystkim poza nim. Aż miło tam być:)) Lawenda będzie piękna:)) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Balkonik sliczny, zazdroszcze odrobinke...a Ty juz taka wczesna jestes z tymi ogorkami, ja narazie jeszcze o nich tylko mysle...pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. łakomstwo, moja droga, łakomstwo mnie do tego zmusza :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Uwielbiam lawendę, w tym roku zasadziłam, takie swoje prywatne pólko lawendowe.Nie mogę się doczekać, kiedy zakwitnie, pąki już są, więc pewnie lada moment..:)
    Uroczy balkonik.
    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja nie mogę się doczekać białej, nie widziałam jeszcze na żywo, miłego weekendu:)

      Usuń
  11. Prekrásny balkón a uhorky musia byť veľmi dobré . Krásny blog.
    Prajem pekný víkend.
    Jana

    OdpowiedzUsuń
  12. Roślinki na pewno się przyjmą ale pamiętaj, że trzeba z nimi rozmawiać....)))i oczywiście trochę nakarmić od czasu do czasu . Ogóreczki pychota ja jeszcze nie roniłam pa buziaki...)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. już mają zapowiedziane, że muszą wyglądać ładnie, jak się nie posłuchają to do "piachu" cmok:*

      Usuń
  13. Zaintrygowałas mnie tą białą lawendą..Nie widziałam jeszcze takiej!!

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Popularne posty z tego bloga

co się stanie gdy...

Miałam dziś pokazać moje pastwienie się nad szydełkiem, ale nie pokażę.
Dziś taki przed mikołajkowy dzień, więc nie będę Wam psuć gustu tym co mi się udało zrobić.
Może innym razem.  Zamiast tego zadam Wam pytanie:

Co się stanie gdy w łapki wpadnie badyl, niepotrzebny dzbanek, ozdóbkowe pierdółki?
Właśnie to:

Pierdółki miały być inne, całe nutkowe, ale za bardzo poszalałam i musiałam je dalej obrobić.


I powstały przecieraki, też



 Jak się domyślacie z szydełkiem idzie mi "tak sobie" i w przypływie frustracji zrobiłam pomponiki. Akurat pasują na rózgę. Nie moją oczywiście. Przecież byłam grzeczna cały rok... no prawie.




My daliśmy w tym roku czadu, bo oprócz standardowych mikołajek, Starszy ma imieniny i zakupiliśmy mu akwarium. Miała być kula do 12 litrów a wróciliśmy z profesjonalnym 54 litrowym akwarium- przekraczając budżet 10 - krotnie.
Tak na marginesie - jakie te rzeczy są drogie! Naprawdę przesadzają z  cenami.
 Jutro, czyli w mikołajki jedziemy z dzieciakami po rybki.

kolorowo-kwadratowo

mogłabym napisać tylko jedno: UFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFF,
ale nie napiszę, bo to trochę za mało jak na tak wielką syzyfową pracę.

Syzyfowa była. Skończyła się po 2, słownie: dwóch miesiącach
 manipulowania palcami, szydełkiem i włóczką.
Nie wiedziałam, że to tak długo będzie trwało.
Normalnie jakbym z motyką na słońce się porwała.
Powinnam napisać z motkiem.

Na początku był pomysł. Niby proste, łatwe połączyć kilka kwadratów i po krzyku.
Krzyk się jednak zaczął gdy motek po motku kończyła się włóczka i trzeba było dokupować
i... dokupować aż w sklepie skończyły się kolory.

Nie poddałam się!
I dziś mogę się pochwalić największą rzeczą, którą kiedykolwiek udało mi się zrobić!
NARZUTA NA ŁÓŻKO  Naszej Gwiazdy. I co najważniejsze- podoba się!
teraz mogę napisać UFFF!

Teraz możecie i Wy powiedzieć UFF, bo zaczną się zdjęcia tegoż oto "wiekopomnego dzieła"




Jak widać kolory to pełen spontan.
Udało mi się trochę ujednolicić kolorem szarym i bazowym - białym.


Żółty, pomarańczowy, nie…

chwila nostalgii

Moja Mama robiąc porządki szafkowo-wiosenne znalazła kilka rzeczy, które kiedyś należały do mnie.
Znalazł się Modlitewnik- pamiątka I Komunii Św, zeszyt z aforyzmami, nawet dwa, pamiętnik z liceum, świadectwa ze szkoły podstawowej.
Jak to dawno było? Tak dawno, że Książeczka Zdrowia Dziecka była zszyta nićmi.









 W gładkim zeszycie wpisywałam cytaty z przeczytanych książek, które zapadały mi w mózgownicę





Przeglądam sobie, te starocie- nie bójmy się tego słowa użyć, i zastanawiam się czy moja córka będzie chciała się nimi zaopiekować.

W każdym bądź razie przechowam je skrzętnie. Może kiedyś.

Czy też tak macie? Oglądając swoje zdjęcia, dokumenty, skarby, myślicie ile to już lat upłynęło i jaka ja jestem stara?

Przecież w dzieciństwie nikt nie myślał o komputerach, spotkaniach on-line, telefonach komórkowych i innych rzeczach, które teraz są na porządku dziennym.
Wychodziło się na dwór, obchodziło się mieszkania znajomych i całą paczką bawiło się w zbijaka, króla skoczków, grało w gumę, ba…