Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z marzec, 2013

życzenia

Wesołych
Udanych
 Miłych
Radosnych
Słonecznych
Cieplejszych na przekór aurze
życzę Wam
Leniwych Świąt !!!!!!



Wszystkiego Dobrego Dziewczyny
tylko uważajcie na diety  i cholesterol !!!!



; )

wiatrodzień

Ostatnie jaja w ten przed- wielkanocny wietrzny dzień.
Jak mówi Puchatek- " miłego wiatrodnia!'''''''''''''




 Na szczęście nie do jedzenia:) Bo wielkością przypominają strusie.



W przyszłym roku się poprawię. Będzie więcej "swojskiej roboty" a w tym muszę zadowolić się kupnymi. chyba, że nie będzie mi się chciało ( a taką furtkę sobie zostawiam).

Właśnie doszły zamówione książki. Oddam się błogiemu "nicnierobieniu" i wpadnę po uszy w światy zupełnie inne.
Opowiem o nich troszkę później.
Do zaczytania.

Dziękuję za odwiedziny i komentarze. Pa.Pa.

dziękuję

Dokładnie dziś mija rok od czasu gdy nieśmiało napisałam pierwszą literę. Gdy weszłam do tego wirtualnego świata. Dla mnie był wielkim odkryciem, wielkim szokiem było to, że ktoś chce wchodzić w mój świat, który niezdarnie pokazuję.

Cieszyłam się jak dzieciak z lizaka, gdy pojawiały się komentarze. Każdy czytałam po kilka razy, a ile razy byłam u osób, które poświęciły mi czas? Tego nie zliczę.
Zabrzmi to niezdarnie, ale wiele się nauczyłam przez ten rok.
Zaczęłam dostrzegać rzeczy, które wcześniej nawet bym nie zauważyła.
Zaczęłam eksperymentować z fotografią, o czym możecie się naocznie przekonać.
Zaczęłam dłubać, kleić, malować, paćkać, drutować, przerabiać, zdzierać, przekładać...
Poznałam świat tak inny od tego realnego, że wygląda prawie jak Utopia.
Poznałam osoby, które potrafią czarować, tworząc wokół aurę tak wspaniałą, że lgnie się jak ćma do światła. To Wy !

Mam nadzieję, że ten bajkowy świat będzie trwał nadal.
Że będzie coraz więcej osób, dzięki którym gęba uśmiecha się …

ab ovo

Miało nie być dziś żadnych wpisów, ale jak już zdobyłam komputer to wykorzystam go na maksa.W domu szpital, na dworze chyba też, więc i jaja nie takie jak powinny być. Co zrobić jak nie mam siły , ani chwili samotności by pogłówkować co można byłoby wyczarować z owalnych kształtów tegoż przedmiotu.
I wyszły takie jak umiem zrobić czyli popaćkane, nie są najpiękniejsze, bo w chorobie i  w ogóle, chciałam zrobić je jak najszybciej






przewiązane sznurkiem z ozdobnymi szpilkami
I takie będą. Nic więcej nie wymyślę.




W tym roku nawet zielone jest inne. No bo czy to obowiązek mieć bukszpan? NIE.
Za to jest paproć i jakieś inne zielsko. Ważne, że zielone jest. Prawda?


I jak w tytule "ab ovo" czyli od początku, mam nadzieję, że od kwietnia będzie lepiej i zdrowiej i ciekawiej.


Jak tylko dorwę na dłużej komputer to wpadnę do Was z kawką, herbatką tylko słodkości naszykujcie, bo u mnie bieda.

Na dziś to tyle. Dziękuję za miłe wizyty i komentarze, na które na pewno odpowiem później. Wy…

a co ja zrobiłam z wiankiem

Witam w poniedziałek.
Jak widać nic się nie zmieniło. Za oknami wciąż ta sama aura, a w domu szerzy się choróbsko.
"już był w ogródku, już witał się z gąską"- no właśnie już, już było lepiej a tu znowu temperatura. sic!
Starszy, Mężul chorzy tylko Nasza Gwiazda świeci nie przerwanie zdrowiem - oby nie zapeszać.
Nie mniej jednak czas pędzi do przodu i trzeba  pogodzić się z tym że Święta tuż, tuż. A okien myć na pewno nie będę!
Muszę Wam pokazać co zrobiłam ze swoim "ozdobnikiem".
Piórka, piórka i jeszcze raz piórka. Chyba jest to jedyny czas gdzie piórka mogą być wszędzie. Wykorzystuje to do granic możliwości.
Pewnie macie już dosyć, ale i tak pokażę



I znowu zwierzyniec- obiecuję, że ostatni raz.


Szkoda tylko, że nie miałam żadnego kwiecia w doniczce, by włożyć do środka, ale jeszcze nic straconego. Jak tylko dam radę wypuścić się do jakiegoś większego sklepu to na pewno świeczka w tajemniczy sposób zniknie.
Aczkolwiek wieczorami wygląda to bardzo ciekawie.


Jaja …

kaczka na Wielkanoc

Słoneczko!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Pokazało się i wcale nie ma ochoty się chować . Bo nie ma za czym!!! HA, ha żadnej chmurki na niebie- i dobrze mu tak!
Niech trochę popracuje na nasze samopoczucie.

Jakbyście się pytały o zdrówko, to nie obeszło się bez antybiotyku. Niestety.  Musze brać, bo ni jak nie ma ochoty uciekać choróbsko.
Dziś mam bardziej wiosenny humorek i dzięki temu pokażę kolejne zwierzę w wiosenno-świątecznym zoo. Był już zajączek teraz pora na kaczkę. Nie mogłam się bez niej obejść. Jest cudna i wykorzystam ją na pewno jeszcze kilka razy.

 I oczywiście wielkie jajo. To już kolejne. Będzie ich więcej.


 Słodziak z niej jest:)


Przystanęła na przedpokoju przy oknie. A oświetlenie jest tam takie jakie jest a raczej nie ma, więc

Jak się dobrze przypatrzycie , to  zobaczycie ostatnie zwierzątko z kolekcji- żabka.  O niej później.

Pewnie jeszcze coś tam się zmieni, a może nie?
Nie mniej jednak kolejny kącik zrobiony.
Miłego łikendu!!!!
Następnym razem pokażę co zrobiłam ze świe…

herbatka na rozgrzewkę

I co ja mam napisać?
Trochę mi głupio. Chciałam pokazać kolejny świąteczny zakątek, ale aura za oknem ostudziła mi apetyt. 
Jest tylko - 6 stopni  i w tym kontekście kaczka musi poczekać.

Ja rozumiem, że bliżej nam do mroźnej północy niż do słonecznego i  ciepłego południa. I rozumiem rozczarowania wszystkich, którzy czekają na wiosenne słońce. 
Jednak chciałam Wam przypomnieć słowa naszego wieszcza, na którym chyba każdy się wychował:

A wiosna przyszła pieszo.
Już kwiatki za nią spieszą,
Już trawy przed nią rosną
I szumią –Witaj wiosno

 Skoro idzie pieszo, to jeszcze zaczekamy.  Wobec tego przeprosiłam zimowy kubeczek, zrobiłam herbatkę i zapraszam Was na bułeczkę z jagódkami i bitą śmietanką. (przepisu nie dam, bo nie mam, Mężul kupił mimo, że proszę by tego nie robił)







Żebyście jednak nie myślały, że nie ma nastroju świąt proszę- jajo



i tulipan gdzieś tam w tle
A na koniec choinka z 13 marca



Czyli co? Spotykamy się później.
Dziękuję za miłe przyjęcie piórnika-nie piórnika. 
Serdeczni…

jak to piórnik zamieniony został

Dziękuję Wam Dziewczynki za miłe słowa.  Żyję, staram się przynajmniej.  Nawet zrobiłam coś czego nie lubię- poprasowałam. Szkoda tylko, że znowu pranie wisi i trzeba będzie od nowa. Ach robota.


Ale nie o prasowaniu dziś.  Jakiś czas temu kupiłam sobie piórniki drewniane. Nie, nie żeby do szkoły.
Z taką oto myślą.
A postawie je sobie na biurku, powkładam długopisy i inne takie. Tylko, że ja nie mam biurka. Jeszcze nie, bo ciągle szukam tego upragnionego.
Biurka nie ma, piórniki są. Leżą sobie w pudle i czekają na lepsze czasy.
 Jeden się doczekał.


Jak widać długopisów i gumek w nim nie ma. Są za to rzeczy, które bardzo chętnie się gubią, walają po okolicznych kątach- szpileczki, igiełki, szydełka. Misz-masz.



Jakby tak pokusić się o podanie koloru piórnika no to bym miała problem. Jest taki, no właśnie szarawy, przetarty. Tylko "ozdobnik" jest w znajomym kolorze.





Reszta chyba sobie poleży, poczeka, bo nie wiem co z nimi począć. Niemniej ten jest przydatny.
Czego i Wam życzę…

zaczynam wpadać w Wielkanocny nastrój

Kto jest przeziębiony ręka do góry!!!
JA, nawet dwie podniosłam. Poddałam się na całej linii- przeziębieniu temu.  Niech się dzieje, leżę sobie na kanapie i łypie okiem na TV. Nic nie ma ciekawego, same powtórki powtórek, ale i tak mi się nie chce przełączyć , a już na pewno nie chcę wyłączać.(no i się pogubiłam - wyłączać?).
Trochę szumu się przyda, wtedy nie słychać tego co się dzieje za oknem. A dzieje się. W nocy bardzo wiało. Wiatr dobijał się do okien. dobrze, że tylko wiatr a nie co innego.
Ale wracając do kanapy. Siedzę leżąc i leżę siedząc i patrzę się na stolik. A na stoliku tak jakby zimowa sceneria.  No to zaczęłam zielenić. Może pomoże?
Powoli przygotowuje świąteczne zakamarki. Na pierwszy ogień poszedł  stolik i taca.

Kilka chwil i gotowe. Pewnie wiele jeszcze się zmieni, poprzestawia , ale na dobre - chyba.


Na razie jedno jajo. No bo tak, ale mam w zanadrzu ich kilka. Są superowe i ogromne: srebrne i białe.

Zobaczycie je jeszcze na pewno. 
Do tego kilka piórek  


 uży…

co mi przyszło do głowy?!

Doprawdy nie wiem jaki chochlik wpadł mi do ucha i nagadał takich głupstw!

Już od kilku lat nie noszę, nie kupuję, nie lubię czerni wokół mej gęby! A tu taki klops. W tamtym roku kupiłam czarny "moher" i zupełnie nie wiem po co!
Leżał i leżał aż szkoda mi się go zrobiło. Obrastał kurzem przekładany z kąta w kąt. I zrobiłam. Takie cóś:


 Nie jestem już nastolatką i po prostu w czerni wyglądam FUUUJJJJ.




 Nic takiego trudnego. Prosty siatkowy wzór. Tył trochę dłuższy niż przód, łódkowy dekolt.   Bez spodniej warstwy - siatka nie bardzo wygląda. Od razu przypominają mi się męskie, siatkowe podkoszulki :))))


Znalazłam jednak Osóbkę, która bez czarnego koloru nie wychodzi z domu. Mam nadzieję, że będzie jej służył.
A ja mam nauczkę na przyszłość - NIGDY NIE KUPOWAĆ CZARNEGO, BRĄZOWEGO i w ogóle ciemnego KOLORU WŁÓCZKI na górę!

w pewnym wieku nie warto.



I tym optymistycznym akcentem zakańczam.
Miło mi przywitać nowe osóbki, które mnie polubiły. Buziaki dla Was. Odwiedzę na pewno, t…