Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą taca

zaczynam wpadać w Wielkanocny nastrój

Kto jest przeziębiony ręka do góry!!! JA, nawet dwie podniosłam. Poddałam się na całej linii- przeziębieniu temu.  Niech się dzieje, leżę sobie na kanapie i łypie okiem na TV. Nic nie ma ciekawego, same powtórki powtórek, ale i tak mi się nie chce przełączyć , a już na pewno nie chcę wyłączać.(no i się pogubiłam - wyłączać?). Trochę szumu się przyda, wtedy nie słychać tego co się dzieje za oknem. A dzieje się. W nocy bardzo wiało. Wiatr dobijał się do okien. dobrze, że tylko wiatr a nie co innego. Ale wracając do kanapy. Siedzę leżąc i leżę siedząc i patrzę się na stolik. A na stoliku tak jakby zimowa sceneria.  No to zaczęłam zielenić. Może pomoże? Powoli przygotowuje świąteczne zakamarki. Na pierwszy ogień poszedł  stolik i taca. Kilka chwil i gotowe. Pewnie wiele jeszcze się zmieni, poprzestawia , ale na dobre - chyba. Na razie jedno jajo. No bo tak, ale mam w zanadrzu ich kilka. Są superowe i ogromne: srebrne i białe. Zobaczycie je jeszcze na pewno....

co sie odwlecze to się będzie ciągnąć, więc lepiej mieć to z głowy

Jak to dobrze, że to poniedziałek. Prawda, że dziwne stwierdzenie? Nie mniej jednak tak jest naprawdę. Mogę zrobić to co uważam za stosowne, a nie to co muszę. Mogę przez chwilę usiąść i nic nie robić. Dziękuję za słowa otuchy, czego i Wam życzę. Dla miłego spojrzenia przedstawiam tacę na stoliku taki szybki myk. Ciekawe do kiedy postoi w nie naruszonym stanie? Dobrze widzicie, choinka już stoi - ubierana wieczorem w sobotę. Nie wiem kiedy zrobię jej zdjęcia, bo przy takiej pogodzie nic nie wychodzi. Dawno, dawno temu obiecałam pokazać jak mi idzie  szydełkowanie. Teraz gdy jesteście oślepione blaskiem świec mogę pokazać  Sweterek dla naszej Gwiazdy. Tak powiedziała: trochę mi się podoba i trochę nie.  Mam zmienić guziczek na różowy. No cóż takie prawo właściciela. Będę szukała różowego guziczka. A to już czapka. Miała być w formie krasnoludkowej, ale wyszła za duża jak na główkę Gwiazdy więc zakończyłam i taaaadam: Może babcia będzie ją chciała? ...

jesień w kolorach tęczy-czerwony

Ania z Home Sweet Home wymyśliła jesienną zabawę. W tym tygodniu króluje - CZERWIEŃ u mnie jesienna czerwień wygląda tak Ciepło sweterka i uciekające róże A przy okazji szlifuję się manualnie na tackach maleńkich- takich dla zakochanym- można by rzec, skoro jesteśmy w temacie czerwieni. Dziś postały dwie- Chętnie bym z Wami jeszcze została, ale nie mam trochę czasu- goni mnie jak nigdy. Witam miłe i nowe osóbki. Dziękuję za odwiedziny i komentarze. Pa.Pa.

tylko dla cierpliwych i Patrycji

Dziś na wyraźne życzenie Patrycji pokazuję jak zrobić to z tego czyli transfery. Nie jestem profesjonalistą, ale robię co mogę. Najważniejsze, jak widać na załączonym obrazku są.... rękawiczki. Ważne by były kolorowe.- taki żarcik. Bierzemy przedmiot wybrany do operacji i przygotowujemy- ścieramy papierem ściernym, malujemy wybraną techniką i odkładamy do wyschnięcia. Przez ten czas wymyślamy motyw. Ja wybrałam kserokopię ryciny z książki botanicznej oraz motywy, które są udostępniane na blogach. Znowu nie wiem od kogo, bo sobie nie zapisuję- sic.  Wycinamy  I przymierzamy, czy na pewno pasują Mnie pasują więc przystępujemy do robótki. Nie jestem ekspertem i nie używałam nie wiadomo jakich specyfików więc nie mam porównania, ale z ręką na sercu polecam Wam ten klej nazywa się "Cadence". Nakładamy go na wycięty jak najdokładniej motyw. Oczywiście po stronie motywu. Przyznam się bez bicia- robię to paluchem. Przykładamy do przedmiotu. I st...

gdzie ten środek

Pisałam już, że napracowałam się ostatnio. Jakąś wenę dostałam czy co. Tacę urodzinową pokazałam, podobała się nawet postsolenizantce. Nie kręciła nosem- prezent przyjęty. Uff, odetchnęłam z ulgą. Na tym nie koniec. Takie małe sprostowanie. Kochane Dziewczynki. Myślałyście, że globus przetransferowany jest na dużą tacę? Nic bardziej błędnego. Próba transeru odbyła się na małym pudełku. Nauczona doświadczeniem nie chciałam próbować na czymś dużym. Małe pudełeczko narazie nie ma stałego miejsca, myślę o powieszeniu go gdzieś dyskretnie. Stoi sobie tu, w znajomym Wam miejscu co by się napatrzeć i wykombinować gdzie go ustawić, ewentualnie powiesić. I jeszcze jedno to, że jestem krytycznie nastawiona do moich "rękodzieł" to nie znaczy, że się nie podobają. Po prostu myślałam, że będzie trochę inaczej. Nie mniej jednak jak każdy twórca do swych "arcydzieł" pałam miłością matczyną i bezwarunkową- no prawie. Na ten przykład przedstawiam Wam moje kolejne wypociny. ...

pourodzinowy prezent czyli lepiej później niż jeszcze później

Ostatnio, czyli ze dwa dni będzie jak wpadłam w wir pracy. Pomyślałam, że czas  już skończyć urodzinową tacę dla koleżanki - urodziny miała 7 kwietnia, więc czas najwyższy. To nie moja wina, że się przedłużyło. Miałam zrobioną tacę, była piękna i nawet równo mi się przykleiło, ale. No właśnie to ale- pod błyszczącym lakierem zżółkł klej i wyglądało to nieciekawie. Potem nie miałam pomysłu i farba się skończyła. Przeglądałam blogi i wpadł mi w oko obrazek a dokładnie to kilka obrazków - Lilli z   Malowanego Kokonu . Pomyślałam o transferze. Na próbowanie zrobiłam coś takiego. Nie wyszło najlepiej. Może zły wydruk. Musiałam trochę pobrudzić czarną farbą  pudełeczko (czyt. postarzyć). Będę próbować dalej. Nie poddam się tak łatwo. Jak widzicie nie mogłam zrobić takiej tacy. Zamówienie było na białą nie brudną. Wpadłam na pomysł, by namalować motywy, które mi się spodobały. I tak zrobiłam. Przerysowałam motyw i pomalowałam na czarno. Trochę nie w...

popełniłam tace

Ciekawe czy ktoś rozszyfrował z ostatniego zdjęcia co będzie motywem przewodnim dzisiejszego postu. Taadaam.... Od pewnego czasu zachwycam się przedmiotami zrobionymi własnoręcznie bądź wyglądającymi na takie. Pomalowanie deski i naklejenie kawałka papieru przecież nie może to być takie trudne!? Nie jest, jeśli a) ma się ku temu predyspozycje, b) nie jest się żółtodziobem. Teraz to wiem i ja. Bardzo łatwo przedobrzyć zwłaszcza początkującym.   Kupiłam sobie tace. Zwykłe sosnowe. Będę się na nich uczyć decoupagu- tak pomyślałam. Pierwsza wyszła dziwna, ale do stosowania np. przy obieraniu ziemniaków czy takie tam. Jednak dla mnie była za normalna, więc przemalowałam ją. Teraz wiem, że na ciemnym podkładzie przyklejane serwetki nie wyglądają dobrze. Czeka na kolejne przemalowanie. Jak naprawię to pokażę. Z kolejną nie dziwaczyłam- no prawie. Teraz wiem, że pod lakierem na bazie rozpuszczalnika klej żółknieje. Jak naprawię to pokażę. Zostały mi dwie najmn...