Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z kwiecień, 2012

znudzona

Jeden poszedł do pracy.
Drugi do szkoły.
Trzecia do przedszkola.
A ja zostałam sama.
Piję kawę i myślę co by dziś zrobić. I wymyśliłam.








Wiem, wiem nie jest to mistrzostwo świata, ale i tak się cieszę, że zrobiłam takie "cóś". 
Życzę cieplutkiej i udanej majówki.

Dziękuję za odwiedziny. Pa. Pa.

Dziękuję

Mój Mężul kupił 2 herbaciane róże.
Mnie do szczęścia starczy jedna, dlatego się dzielę  :)



Postawiłam w miejscu, gdzie można podziwiać ich piękno nie odrywając się od pracy czyli "zmywak".  A przy tym już nie muszę zaglądać sąsiadom w okna - wstyd się przyznać, bardzo to lubię. Ostatnio naszej 4-letniej (prawie 5) Gwieździe zachciało się pomagać i twórczo zmywa. Asystuję przy niej z przerażeniem w oczach. Obłupane są narazie 2 talerzyki, ale minka jaką robi podczas zmywania i po, jest bezcenna. Dumna mała gosposia wyciera po sobie nawet zlew. Ciekawe kiedy jej to przejdzie. Choć chciałabym zmienić już serwis obiadowy. A przy jej pomocy może będzie to szybciej. Ten codzienny znudził się, a wogóle go nie ubywa.

Przede wszystkim dziękuję za wszystkie odwiedziny i komentarze. Zdałam sobie sprawę, że przy pisaniu bloga są bardzo ważne. Teraz gdy wchodzę do Was staram się zostawić choćby skromny wpis. Dla Was ode mnie:

Dziękuję za odwiedziny. Pa.Pa

zaczarowana

Odkąd pamiętam tak na oko to ze dwa lata będzie, niby przez przypadek, niby niechcący  pojawiała się na moim komputerze. Na początku nie wydawała się atrakcyjna, uciekałam przed nią na inne strony.
Była cierpliwa i dążyła do swego celu, którym byłam ja a właściwie mój dom. Po pewnym czasie przekonana jej urokiem (mogę porównać z zagadkową Mona Lisą) zapragnęłam przygarnąć. Od tej chwili stałyśmy się przyjaciółkami. Obiecywałam jej, że jeszcze tylko kilka dni, może tygodni i będziemy razem. Niestety dzień ten miał dopiero nastąpić po roku.
Gdy ją wypakowywałam ręce mi drżały- przecież pierwszy raz miałyśmy się spotkać oko w oko. Ona też była chyba podekscytowana, czekała z niecierpliwością bym wzięła ją do rąk, przykręciła śrubkę i przytuliła. Wybrała sobie najlepsze miejsce - pomiędzy kuchnią a salonem. Stoi dumnie na honorowym miejscu. Codziennie wymieniamy się uśmiechami i milszy jest dzień.







Czarownica czy co?
Dziękuję za odwiedziny. Pa. Pa.

popełniłam tace

Ciekawe czy ktoś rozszyfrował z ostatniego zdjęcia co będzie motywem przewodnim dzisiejszego postu.
Taadaam....

Od pewnego czasu zachwycam się przedmiotami zrobionymi własnoręcznie bądź wyglądającymi na takie. Pomalowanie deski i naklejenie kawałka papieru przecież nie może to być takie trudne!?
Nie jest, jeśli a) ma się ku temu predyspozycje, b) nie jest się żółtodziobem.
Teraz to wiem i ja. Bardzo łatwo przedobrzyć zwłaszcza początkującym. 
 Kupiłam sobie tace. Zwykłe sosnowe. Będę się na nich uczyć decoupagu- tak pomyślałam.

Pierwsza wyszła dziwna, ale do stosowania np. przy obieraniu ziemniaków czy takie tam. Jednak dla mnie była za normalna, więc przemalowałam ją. Teraz wiem, że na ciemnym podkładzie przyklejane serwetki nie wyglądają dobrze. Czeka na kolejne przemalowanie. Jak naprawię to pokażę.
Z kolejną nie dziwaczyłam- no prawie. Teraz wiem, że pod lakierem na bazie rozpuszczalnika klej żółknieje. Jak naprawię to pokażę.
Zostały mi dwie najmniejsze tacki. Skromnie pomalowałam …

post o nic nie robieniu

Po świętach nie mam na nic ochoty. Mam nadzieję, że jest to związane z przeziębieniem, które i mnie dopadło, jako ostatniej z naszej czwórki, a nie po prostu z lenistwem. Dobrze, że dostaliśmy "zapasy" od mam, bo nawet nie chce mi się myśleć o gotowaniu a co dopiero gotować.
Jak zwykle bułeczki mleczne stoją na straży (słodkości świąteczne już zjedzone).
Więc tak jakby trochę postnie jest u nas.
Na zdrowie :))




A to zapowiedź kolejnego wpisu z serii "zrób to sam".
Dziękuję za odwiedziny. Pa. Pa.

a wiosny nie widać

Zielone są tylko choinki. Zimno. Słońce udaje, że grzeje. Wygląda pięknie, jednak gdyby się chciało wyjść na zewnątrz trzeba ubrać się jak na zimę.
Wczoraj wyniosłam stokrotki na balkon i niekwitnącą azalię. Trochę mi ich żal, ale czas na balkon.

W tym roku zamierzam zająć się tarasem, choćby tylko po to by usiąść wygodnie i napić się kawki. Stolik i narazie jedno krzesełko na balkon mam.
Teraz myślę o tarasie. Jest trudny - północny na 3 piętrze. Niewiele roślin lubi takie ekstremum. Chyba postawię na iglaki.
W tamtym roku kupiłam azalię i rododendron, które podobno dają radę. Co jakiś czas wychodzę do nich i przyglądam się. Szukam jakiś oznak życia, ale jak na razie cicho.



Marzy mi się taras jaki widziałam w Werandzie :)



No cóż może kiedyś.
A teraz z innej beczki. Może jak popatrzę się na nią z innej perspektywy, lub pomożecie wymyśleć co można z nią zrobić będę wdzięczna.
Kupiłam szafeczkę. Szafka jak ich wiele. Nie zrobiłam zdjęcia przed, ale wierzcie mi na słowo cała była b…

Alleluja

Pewnie do Świąt się  nie odezwę, nawał obowiązków jest nie do uniknięcia, więc korzystając z wolnej chwili już dziś
Pragnę złożyć życzenia
zdrowych i pogodnych Świąt Wielkanocnych,
obfitości na świątecznym stole,
smacznego jajka oraz wiosennego nastroju
w
gronie rodziny i przyjaciół.