Uff, dałam radę! Przejrzałam wszystkie nie widziane Wasze opowieści, gdzieniegdzie pozostawiłam po sobie ślad w postaci komentarza ( jeśli wiedziałam co napisać). Po łikendzie trudno wejść mi w nasz blogowy tryb. Sobota i niedziela są dniami bez komputera. Musimy trochę pobyć ze sobą po całym tygodniu mniej lub bardziej owocnych spotkań, tylko te dwa dni zostają dla rodziny i przyjaciół, no i jeszcze piątek wieczór, ale to zupełnie inna historia :). Tak wiem, że dziś jest wtorek. Wczoraj też byliśmy razem, więc blogowanie poszło w odstawkę. Ale, żebyście się nie czuły odrzucone mam dla Was prezencik Stały sobie w "biedronce" takie świeżutkie, że aż przykro byłoby nie zabrać ze sobą. Tylko mam problem z określeniem koloru, waham się między bordowym a ciemnym różowym. Niezły rozrzut, co? A teraz zupełnie z innej beczki. Dawno temu kupiłam sobie pudełka. Och wiecie jakie: tylko w czasie podróży pocztą największy doznał kontuzji i trochę popsuł się bok (pękła b...
Piękne inspiracje,można pocieszyć oko:))
OdpowiedzUsuńNa takich balkonach to się można zapomnieć... wspaniałe inspiracje!
OdpowiedzUsuńSuper, zwlaszcza ten pierwszy i na poddaszu :) U nas tez leniwie i ogrodowo :))
OdpowiedzUsuńBosko i zielono :)
OdpowiedzUsuńFajnie poodpoczywać w takich miejscach, gdyby tylko sobotni afrykański upał był bardziej znośny, a niedzielne 15 stopni i deszcz nie przyszły tak szybko :(
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.
Ten w Paryżu jest dla mnie idealny! Lubię jak dużo się dzieje :)
OdpowiedzUsuńBuziaki
Pięknie. Szczególnie podobają mi się te pełne zieleni, które wyglądają niczym tajemniczy ogród :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Ewela
Taras to cudowne miejsce....Uwielbiam odpoczywać na łonie natury....Pa...
OdpowiedzUsuńWspaniałe inspiracje :)
OdpowiedzUsuń