Przejdź do głównej zawartości

Posty

lazurowe

wybrzeże. Taką dostała nazwę. Wiem, wiem ja znowu o jednym, a raczej o jednej. Miła to robótka, przyjemna a do tego szybka i efektowna. A dzięki temu - terapeutyczna. Pozwala odpocząć po ciężkim dniu. Frajda jest podwójna, gdy nie tylko tobie sprawia to przyjemność.  Piękny turkus skradł serce koleżance. Do tego stopnia, że  zapragnęła mieć go u siebie. Zrobiłam prosty, ażurowy wzór na drutach. Dołożyłam koronkowy brzeg. Resztę zrobiła alpaka- miękkość i elastyczność, to już jej zasługa. A koleżance chustę zabrała córka. ach,  Życie. Pa.Pa. Dziękuję za miłe odwiedziny i komentarze.

"...Umiem ożywić to, co kiedyś żyło i przestało..."

Tak jak nakazuje marketing tej książki, bo nie ulega wątpliwości, że nad zamysłem sprzedaży stoi sztab dobrze myślących osób, zaczęłam  - od oglądania fotografii. Niby nic, prawda? Niektóre zupełnie normalne, inne zupełnie osobliwe. Pewnie nie zrobiłyby na mnie wrażenia gdyby nie to, że trzymam w ręku,w środku nocy thriller.  Dla młodzieży. I gdyby nie te fotografie książka nie zrobiłaby na mnie tak dużego wrażenia. Choć fabuła jest dość ciekawa- chłopiec powraca na wyspę, z której pochodzi jego dziadek. Powraca i odkrywa, że istnieje świat, wymiar, pozwalający "INNYM" żyć z dala od nas a jednak bardzo blisko.  Nie zawsze to co jest niezrozumiałe, różniące się od przeciętnej jest złe i straszne. Ot, tacy X-meni, tylko nie w seksownych kostiumach, na obcasach i super samolotach. Najważniejsze, że dzieciaki sięgają po tę książkę?  Pewnie tak. Obawiam się, że Ci mający większą wyobraźnię mogą bardzo dosłownie wziąć do serca informacje, że fotogra...

życzę

 i pogody !!! nie tylko ducha, także za oknem !!!  odpoczynku wśród kochających Was bliskich !!! Wesołych Świąt Kochani !!!

koralowa

Muszę sobie dać szlaban na internet. Wystarczy, że zobaczę wzór, który jest jak dla mnie ciekawy i przepadam. Nie daję rady i zaczynam główkować jak będzie wyglądał na żywo,  jak się go robi i czy aby nie jest nudny. Każdy schemat ciągnie, szepce, nie daje oddechu i wchodzi mi do głowy i pomiędzy palce, plącząc się nitkami po podłodze. Tak było i tym razem. Rafa Koralowa. Przeglądając przeogromne zasoby znanego wszystkim Pinteresta znalazłam coś co na pierwszy rzut oka wyglądało na skomplikowane. E tam, muszę spróbować! Bo niby co do jasnej anielki! Zaczęłam i tak jakoś szybko poszło, nie wiadomo kiedy, z próbki zrobiła się cała chusta. Pokaźna dość bo rozpiętości ma 2 metry. Aż strach się bać gdyby, Nasza Gwiazda nie krzyknęła. Że niby z takich kolorów to ona chętnie coś by chciała. A ja? Co ja z chustą zrobię? Kolory zupełnie nie moje: homarowe, koralowe, z nutką moreli, róży herbacianej i bzu ciemnego i pięknego.   Udało się z...

znaleziona

Pani Jesień. Wśród 30 zgłoszeń, za które serdecznie dziękuję, w losowych okolicznościach została wybrana jedna- jedyna. Chusta zostanie przekazana Ani z  mój dom-moja przystań Aniu proszę o adres na  bea.kujawska@interia.pl. Jeszcze raz bardzo dziękuję za zabawę Wam wszystkim. Pa,Pa,Pa do następnej.

skrawki kolorów

zamknięte w falach. Na początku miało być bez planu, bez schematu, ot co ręka z koszyka wyjmie to będzie. Tylko, że jakoś się nie udało. Początkiem szarości i fiolety wpadły w łapki i ciemno się zrobiło.  I jakoś tak musiałam wprowadzić plan kolorystyczny, no bo tak. A potem pomyślałam, że jednak brakuje tu jasnego- padło na ecru. Tylko nie chciało mi się pruć i od początku wrzucać fale na szydełko. Dlatego też jasność pojawiła się dopiero na środku. I tak  schematem mi zapachniało, że cóż schemat powstał sam. I pomyśleć, że miał to być kocyk skrawkami malowany. Może kolejnym razem. Skrawki mają to do siebie, że są zawsze. Mają tę cudowną moc pojawiania się w przeróżnych kombinacjach i ilościach, więc mam nadzieję, że jeszcze będę miała okazję pobawić się chaosem kolorystycznym. Jeżeli zajdzie taka potrzeba, wzór postaram się Wam przybliżyć. Ale pewnie dobrze go znacie, prawda? Dziękuję za miłe odwiedziny i komentarze. Pa.Pa...

przypomniałam sobie

dzięki przemiłej Kasi, co to cierpliwością okazała się wielką, że kiedyś bardzo dawno temu zasypywałam Was zdjęciami pierdółek. I nie zrobione były z włóczek! Spojrzała na dawne koniki i zażyczyła sobie- z minimalną ilością brokatu. Cóż- minimalizm w brokacie. Dla mnie to nie lada wyzwanie, bo brokatować to ja lubię i to bardzo, i zupełnie nie czuję umiaru i przesady. Powoli, bardzo powoli, by nie uronić choćby jednego okruszka więcej, spadały migotliwe płatki na wierzchowce. Z duszą na ramieniu wysłałam zdjęcia do Cierpliwej Kasi... Oczekiwanie na decyzję i myśli, że może za dużo i błysku i brokatu i że się nie spodobają, I ufff... Rumaki stoją już na półeczce u Cierpliwej, Zadowolonej Kasi. Dziękuję Ci, że mogłam sobie przypomnieć jak to miło być upaćkanym w farbie i jeszcze dać komuś radość. Dziękuję za miłe odwiedziny i komentarze. Super, że  Panie Jesienne mimo aury już wiosennej przybywają na candy . Miłego tygodnia!!!