Przejdź do głównej zawartości

"... zwykła uprzejmość nakazuje, by ten, kto opublikował swój nekrolog, naprawdę umarł!"

Czas przyspieszył i pędzi przede mną nieubłaganie! Ten tydzień należy do  takich co szybko mijają i wcale się za nimi nie tęskni.

Wczoraj można było przystanąć i wykrzyczeć sobie do ucha: do czego tak pędzisz człowieku! Wierzący mają wybór- zawsze gdzieś trafią, może nie zawsze tam gdzie by chcieli, ale zawsze to coś. Ateiści są w gorszej sytuacji. No bo co się z nimi stanie? Pustka, połączenie w wszechświatem? Takie to trochę niehumanitarne. Nie mogę się zgodzić, z tym, że wyparuję i zostanie tylko drewniany pojemnik przykryty napisem z moim nazwiskiem. Chciałabym wiedzieć co robią moje dzieci "po", no i czy Mężul poczekał przepisowy rok nim znalazł sobie pocieszenie (oj ciężko by było patrzeć na nową żonę). A z drugiej strony co mnie to będzie obchodziło gdy będę miała na "plazmowej" głowie problemy egzystencjalne typu jak długo jeszcze w tej smole będę się kąpać i czy sąsiad obok to nie przypadkiem jakiś seryjny zabójca? Nie chciałam tu nikogo  obrazić, ale czasami przychodzą mi do blond główki  myśli tak kosmate, że tylko czarny humor może pomóc wyjść z tej dziwnej matni.

Pewnie zauważyłyście, że mam dość specyficzny księgozbiór. Och można znaleźć w nim wszystko, no prawie (nie posiadam romansów, jeśli kiedykolwiek kupowałam to z myślą o prezencie dla Mamy), ale najwięcej jest książek, które mają mi poprawić humor.  Jak już pisałam, od tej książki nie mogłam się oderwać. Czytałam do 3 nad ranem i gdyby nie to, że o 6.30 miałam wstać to czytałabym dalej. Szybko napisana, sytuacyjne poczucie humoru i temat taki listopadowy- śmierć, a raczej Śmierć. Kim jest, i za co jest odpowiedzialna? Kto wie? Nawet ci, którzy wykonują tą robotę nie wiele wiedzą,  podręcznik, który dostają  jest wybrakowany. Bo jak się okazuje Pan Śmierć (wersja anglosaska) Pani Śmierć- Kostucha (wersja nasza) nie jest jedną istotą. "Handlarzem Śmierci"- bo tak się nazwał Charlie- może zostać każdy, kto pracuje w: second handach, antykwariatach, lub zobaczy drugiego "handlarza" w akcji.




 

 Na dodatek córka Charliego zabija słowem "kotek",  jedna z Morrigan ma na niego chrapkę, a on myśli, że jest najważniejszy.  Fresh Minty (tak jak pasta do zębów) jest murzynem w pistacjowym garniturze a jedynymi zwierzątkami, które wytrzymują z nimi to piekielne ogary, które wcale nie są tak trudne w utrzymaniu- jedzą co popadnie.
Jedynym mankamentem, który bardzo, ale to bardzo mnie drażnił to ciągłe powtarzanie "samiec beta". Drogi Christopherze Moore (dygresja do autora)- to jest DENERWUJĄCE!!!  Następnym razem proszę o wykreślenie z co czwartej strony tego powiedzonka.
Jest to jego druga z kolei napisana książka, więc mu wybaczam. U nas ukazały się jeszcze :" Najgłupszy anioł", "Baranek", "Krwiopijcy". I powiem Wam, że mam zamiar wszystkie je kupić!
"Brudna robota" to lekkie podejście do tematu: co tu kurcze zrobić z duszą po śmierci? jeśli ktoś chce mieś duszę to proszę kupić  jakiś staroć, może futro od kobitki, która najadła się silcażelu? ( granulki co dodają do butów).
Przy okazji załatwię "jesień w kolorach tęczy: granatowy"
o:


 i

Moja książka, już po przejściach została wydana w Warszawie 2007 przez wydawnictwo MAG a przełożył na nasze Jacek Drewnowski.
Dziękuję za wizytę i komentarze. Pa.Pa. do następnego!!









Komentarze

  1. o tytan ksiazkowy znowu swoje:*****
    lubie ksiazki ale troche inny gatunek:P ale to pewnie wiesz ,buuziaczki piatkowe:P*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o gustach się nie dyskutuje:**** dobrego łikendu!!!

      Usuń
  2. A ja wpadlam tutaj miedzy jednym kubelkiem farby a drugim...i co widze...swietny egzystencjalny, nieco dekadencki wpis...
    Uwielbiam ten Twoj czarny humorek:)))
    Buzka kochana!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. maluj, maluj bom ciekawa końcówki! cmoki :***

      Usuń
  3. Oj skąd ja to znam, te myśli mnie zniszczę wcześniej czy później, chyba własnie dlatego nie potrafię docenić szczęścia tego co mam, a mam, bo ciągę myślę, nawet jak nie trzeba!!!
    Miłego dnia
    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie taki listopadowy humorek, przechodzi z czasem, cmoki:****

      Usuń
  4. Kurde Beatko normalnie mnie zatkało!! Czy Ty wiesz,że ja nigdy nie myślałam o tym,co mój M. będzie robił,jak cierpiał i czy w ogóle bedzie cierpiał kiedy mnie zabraknie. Częściej myślę,jak poradziłaby sobie moja córka...
    W sumie nie chcę o tym myśleć,to nie mój czas... nie jestem na to gotowa!! Zresztą jest mi tu,na ziemi zbyt dobrze,by udać się gdzie indziej,do innego świata.Amen.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj tam od razu cierpiał. ja tak przez zazdrość, bo pewnie weźmie ładniejszą, mądrzejszą a na pewno młodszą! i tu zgryzota siedzi, ale nie długo. takie tam rozważania po cmentarne,
      cmoki:****

      Usuń
    2. Ja tam zawsze mówię,że gdzie znajdzie drugą taką głupią,co go będzie chciała hehe :)))
      Wiesz,młodszy i nowszy model nie zawsze znaczy lepszy :)

      Usuń
    3. ale ma mniej przejechane na liczniku! a kupiłam sobie kawę w filiżance-zapomniałam się pochwalić- beżowo-brązową! zdążyłam

      Usuń
  5. Hehe, to się usmiałam :D. Co bedzie robił Twój Mężulek. Ja bym chętnie zobaczyła na CO gorszego mnie "wymieni", bo z kim będzie mu lepiej hahah!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. po tylu latach bycia razem to chyba wszystko będzie lepsze od przejechanego modelu i to bez liftingu:)))))

      Usuń
  6. Drogie kolezanki, czym tu sie martwic, powszechnie wiadomo ze to panowie zyja krocej i powinnysmy sie raczej zastanawiac, co my bedziemy robic na tym lez padole, gdy mezulkowie beda sie wygrzewac na blekitnych poloninach i zerkac na nas z gory;)

    PS. Swietna i trafna recenzja jak zwykle;) W pierszej chwili, po przeczytaniu cutatu wydawalo mi sie ze go skads znam, jednak po zarysie tresci, dochodze do wniosku, ze jednak nie:( ech kolejna do dopisania na liste rzeczy "do zrobienia" ;)

    Pozdrawiam! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami to myślę, że przez złośliwość odchodzą pierwsi. Pewnie i zerkać będą z dziewicami przy boku, jak to my na śniadanie na talerzyku tęczę z lekarstw robimy a oni ambrozję wcinać będą! A my? dla nas nikt nie wróży muskularnych młodzieńców co na każde nasze skinienie będą. My to nawet po śmierci mamy przechlapane;))))
      Dzięki kochana za dobre słowo!

      Usuń
  7. No i czy nie jest wygodniej wierzyć w Boga :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wierzący zawsze znajdą światełko w tunelu :***

      Usuń
  8. Jak czytam Twoją recenzję tej książki to na myśl mi od razu przychodzi "Szklana zupa" J.Carrolla.
    Tam też były takie rzeczy fantastyczne i diabelskie.
    Potrafisz o rzeczach mało przyjemnych pisać w sposób, który od razu rozładowuje negatywne myślenie :-) Lubię tu zaglądać i naładować się pozytywną energią :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie ja, to Moore ;)
      Wpadaj ile tylko zapragniesz! Załaduj pozytywną rozładuj negatywną energię! cmoki:***

      Usuń
  9. O! Włąsnie się zastanawiałam co tu poczytać...Spróbuję dotrzeć do tej pozycji:-) Pzdr!

    OdpowiedzUsuń
  10. i się uśmiech pojawił na mojej facjacie, bo od wczoraj to jakaś taka zadumana chodzę...
    znam autora, więc domyślam się stylu i poczucia humoru. czytałam jego "najgłupszego anioła". czytałaś? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaczęłam od "brudnej roboty" i mam zamiar dalej się kręcić wokół Moora, bo mi się spodobał:)

      Usuń
  11. No skąd my to znamy ....godne uwagi i polecenia . Pozdrawiam pa....

    OdpowiedzUsuń
  12. Hehe, Mąż będzie pewnie czuł obecność ducha Żony, więc się będzie pilnował. :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Jak ja myślę o ewentualnej nowej żonie -to tylko w kontekście zrzucenia jej z góry czegoś na głowę :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja namawiałbym ptaki na zrzucanie na nią min :))))

      Usuń
  14. Mi też czasem takie myśli przez głowę przechodzę... uff nie jestem sama ;)
    Ja bym swego nawiedzała i tą nową, gdyby się pojawiła ;) no chyba, że byłaby naprawdę dobrą kobitką ;) hahahaha
    No to polecasz lekturkę ;)
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. polecam. e tam , żadna nie będzie lepsza:)))

      Usuń
  15. O, moje klimaty :)))) tylko, nie wiem czemu jakoś nie umiem znaleźć czasu na książkę...mój M ciągle coś czyta, a ja??? Albo coś szlifuję, albo gotuję, albo kibel myję i ze ścierą latam, a potem nawet film przesypiam.... kurka, tylko na wakacjach mi się udaje....trzeba coś z tym zrobić, bo szare komórki całkiem zjełczeją i po zabawie... ;)))
    ściskam

    Fajnie napisane swoją drogą ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiem coś o tym :~, na swoje pierdółki zawsze brakuje czasu. dzięki kochana:))))

      Usuń
  16. Super! Naprawdę chętnie po coś takiego sięgnę!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

!!!

***

Wesołych ŚwiątorazSzczęśliwego Nowego Roku !!!

candy - zróbmy sobie szalik

Kalendarzowa zima trwa w najlepsze.
Nawet aura przypomina, że jednak w zimie musi być zimno i biało.
Dlatego nigdy nie jest za późno na zrobienie sobie szalika.


Przygotowałam dla Was malutkie candy.
Do przygarnięcia jest wcale niemalutki motek - creative big moment
Z jednego "moteczka", który waży 200 g wyczarujecie ogromny szal, a jak się postaracie
to i czapkę do tego.
Do wyboru:
1. odcienie brązu;

2. odcienie granatu;


3. odcienie ciemnego różu z granatem



Zasady:
- opublikujcie  i podlinkujcie ten post na Waszych stronach (blog/facebook/instagram);
- w komentarzu proszę napisać, który kolor przypadł Wam do gustu;


Losowanie 01 lutego.